Lalka waldorfska

Zabawki w pedagogice waldorfskiej

Małe dziecko poznaje świat wszystkimi zmysłami. Wrażenia wizualne, akustyczne i dotykowe w pierwszych latach życia „wchodzą” w dziecko z niezwykłą intensywnością. Nie potrafi ono ochronić się przed napływającymi bodźcami. Przedmioty będące w jego otoczeniu poznaje poprzez bezpośrednie doświadczenie – dotyka je, bierze do buzi, wącha, ściska, upuszcza. Z tego też względu pedagogika waldorfska kładzie duży nacisk na wysoką jakość wrażeń zmysłowych. Uważny i delikatny dotyk pielęgnującej osoby, ubranka z naturalnych materiałów, różnorodne w dotyku i ciężarze zabawki, delikatne światło i kolory w otoczeniu – wszystko to pomaga w łagodny sposób odnaleźć się dziecku w nowej dla niego rzeczywistości.

Według pedagogiki waldorfskiej pierwszym i nieocenionym źródłem wiedzy o świecie jest dla małego dziecka kontakt z przyrodą. Samo odczucie żywiołów niesie ze sobą posmak przygody – WODY w formie deszczu, kałuży i jeziora, a także jej zimowej wersji – w postaci śniegu i lodu, ZIEMI w piaskownicy i ogrodzie, w formie błota i twardych jak kamień grud, OGNIA pod postacią ogniska i ciepła słonecznego, i wreszcie POWIETRZA – wiatru niosącego przecudne zapachy lata, zmieniającego kształty chmur, umożliwiającego puszczanie latawców lub próbującego przewrócić nie tylko dziecko, ale i jego mamę. Wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednie ubrania oraz sporą dozę wyrozumiałości w stosunku do pojawiających się na nich plam..

Zabawki waldorfskie wykonane są z wysokiej jakości naturalnych materiałów. Mają pobudzać dziecięcą fantazję, która przekształci się w przyszłości w kreatywne myślenie oraz dawać rzetelne informacje na temat świata. Zabawa dla małych dzieci jest ich „pracą”, dlatego ważne jest by dostawały narzędzia umożliwiające dobre jej wykonanie.

Zabawki waldorfskie z zasady mają być proste i wielofunkcyjne. Należą do nich: drewniane klocki, stojak na którym można zbudować domek, różnej wielkości tkaniny, woreczki wypełnione ziarnami, szmaciane lalki, garnki. Całości dopełniają dary natury: kasztany, żołędzie, szyszki, patyki, piórka, muszle i kamienie. Dają one dziecku mnóstwo pozytywnych wrażeń zmysłowych. Różnią się od siebie nie tylko wyglądem. Niektóre są ciężkie, inne lekkie, niektóre gładkie, inne zaś szorstkie, niektóre pachną, inne wręcz śmierdzą. Są źródłem wielu istotnych informacji o świecie. I co najważniejsze dają PRAWDZIWY obraz rzeczywistości. W odróżnieniu do nich zabawki z plastiku są zawsze takie same – w dotyku, smaku, zapachu i wadze. Oczywiście różnią się formą lecz niezależnie od tego czy jest to lalka, samochód, czy młotek (który miał być taki sam jak taty) są twarde i zimne, ładne na zewnątrz i… puste w środku.

Pedagogika waldorfska zachęca do samodzielnego wyszukiwania i wykonywania zabawek. Maluchy potrafią godzinami bawić się znalezionym patykiem i ku naszej rozpaczy równie długo lamentować z powodu ich straty. Kuchnia z garnkami, łyżkami i produktami przez wiele lat jest atrakcyjna dla małego odkrywcy. Nawet najprostsza zabawka zrobiona przez rodzica, ma dla dziecka inną wartość niż ta pochodząca ze sklepu, zwłaszcza jeśli miało ono możliwość obserwowania procesu jej powstawania. Staje się ona SPECJALNA, niekoniecznie ze względów estetycznych lecz z uwagi na związek z osobą, która go wykonała. Kiedy szyję siedząc w parku lub na placu zabaw, często podchodzą do mnie dzieci: „moja mama też tak potrafi”, „moja babcia też robi na drutach”. Mówią to z dumą, nie należy więc tłumaczyć się „ja nie potrafię”, „ze sklepu jest ładniejsza”. W pierwszych latach życia dziecko uczy się poprzez naśladowanie – MUSI WIĘC MIEĆ CO NAŚLADOWAĆ.

We współczesnym świecie dzieci coraz częściej odczuwają nudę – ubrania pierze pralka, naczynia zmywa zmywarka, okruszki z podłogi znikają w odkurzaczu, wiele produktów przychodzi do domu gotowych do spożycia w folii i kartoniku. Niewiele dzieci ma możliwość obserwowania jakiegokolwiek procesu twórczego od początku do końca. A przecież tak chętnie się do niego włączają, jest dla nich taki interesujący! Wspólne wykonanie kasztanowego ludzika, domu z kartonu, czy upieczenie ciastek daje dziecku mnóstwo radości. Nie zastąpi tego kolejna zabawka ze sklepu. Zabawka, która przyszła łatwo, domaga się kolejnej. Zabawka, która powstawała na oczach dziecka przez wiele godzin, wiąże go z nią emocjonalnie.

Zabawek w otoczeniu dziecka jest najczęściej za dużo, są do siebie podobne, zbyt łatwo przychodzą, nie trzeba o nie dbać, szybko się psują i wreszcie zniszczone lądują w śmietniku. Jaką informację o świecie przekazujemy w ten sposób kolejnemu pokoleniu? Rzeczy powinno się dostawać szybko, bez wysiłku, nie trzeba się o nie troszczyć, naprawiać, przecież zawsze można je zastąpić…

Kilka słów o lalce waldorfskiej

Lalka waldorfska to przyjaciel na całe dzieciństwo. Dzięki niej dziecko uczy się opieki nad kimś mniejszym i słabszym. Jest miękka i ze względu na wypełnienie wełną ciepła, więc świetnie nadaje się do przytulania. Z założenia ma być dzieckiem naszego dziecka – mieć swoje imię i ubranka. Z czasem tak jak nasze dziecko, dostać od swojej małej „mamy” czy „taty” łóżeczko, wózek, szafę na ubranka, a może nawet walizkę na wakacyjny wyjazd.

Lalka waldorfska powinna być proporcjonalna i ładna. Patrząc na nią dziecko powinno widzieć człowieka jakim samo ma się stać. Schematycznie potraktowana twarz ma pomagać w zabawie – dzięki temu lalka bez trudu może spać, śmiać się, czy płakać.

Zgodnie z pedagogiką waldorfską lalek powinno być tyle, ile w rzeczywistości można mieć dzieci. Każda zabawka powinna mieć szansę znalezienia swojego miejsca w sercu i życiu dziecka. Więcej zabawek oznacza mniej uwagi, którą można im poświęcić. Trzy lalki są wystarczające do zabawy. Jedna z nich powinna być najważniejsza, stosowna do wieku (w przypadku lalek waldorfskich często podobna do właściciela) i dwie inne, by można było odgrywać różne role. Często przypisywane są im określone cechy – jedna z nich jest bojaźliwa, inna kapryśna, a jeszcze inna opiekuńcza. Lalki dla chłopców mogą mieć plecaki ze skarbami lub piracką opaskę na oku. Czasami nowa lalka pojawia się w domu wraz z opowieścią. Przyszła z Mikołajem, wraz z nowym dzieckiem, ma być przyjaciółką lalki, która już jest lecz czuje się samotna. Lalka waldorfska często przychodzi już z imieniem lecz tak naprawdę od inwencji rodzica zależy jak zostanie przedstawiona. Ja lubię opowieść jak to lalka szuka swojego domu i teraz została zaproszona by zobaczyć jak jest w naszym. Chciałaby mieć swój kącik, ubranka i przede wszystkim, by ktoś się z nią bawił. Czy nasze dziecko jest w stanie temu sprostać?

Od rodzica zależy jak lalka jest traktowana. Jeśli bierze ją za nogę idąc na plac zabaw, dziecko nie będzie miało oporów by traktować ją w podobny sposób. Nie powinno się rzucać lalką, gdyż ma ona być dzieckiem naszego dziecka. Troszcząc się o lalkę, nasza pociecha po raz pierwszy ma możliwość stania się rodzicem, nauczycielem i opiekunem. Z tego też względu lalka waldorfska z wyglądu przypomina młodsze lub starsze dziecko, a nie dorosłą panią. Dorosła postać wywołuje zupełnie inne instynkty i inicjuje inne rodzaje zabaw.

Potrzebę kupowania można realizować poprzez kupowanie czegoś dla lalek, które już są. Ileż prawdziwsze są one w oczach dziecka mając płaszczyk na zimę i przewiewną sukienkę na lato. One także potrzebują łóżeczka, wózka, ubranek. Najlepiej jeśli zakupy poszczególnych akcesoriów rozłożone są w czasie. Są rodziny, które czynią z tego swoisty rodzinny rytuał – raz w roku lalka jest prana, ma odnawiane włosy, od każdego członka rodziny dostaje nowe ubranko (nawet jeśli jest to tylko nowa wstążka do włosów). Nowe ubranko zrobione przez mamę, babcię, czy kupione w używanej odzieży odnawia zainteresowanie zabawką. Taka sama nowa sukienka dla dziecka i dla lalki, wyhaftowany monogram – to wspomnienia, które pozostaną na całe życie. Lalka przestaje być wtedy tylko zabawką, a staje się członkiem rodziny. Osoby szyjące lalki waldorfskie rozumieją, że ma ona pasować do konkretnego domu. Często szyją je na zamówienie, upewniając się, że to właśnie ta jedna jedyna. Osobiście nie zapomnę lalki z dwojgiem różnych w kolorze oczu, dokładnie takich samych jak ma jej nowa „mamusia”.

Lalka waldorfska wykonana jest z wysokiej jakości naturalnych materiałów. Jest wypełniona owczym runem, które posiada właściwość utrzymywania ciepła oraz pochłaniania zapachów. Dlatego też w odróżnieniu od plastikowej, często mówi się o lalce waldorfskiej, że jest „ciepła” i pachnie domem. Wyjątkowo mocna bawełna w kolorze ciała ludzkiego produkowana jest specjalnie na potrzeby osób szyjących lalki. Włosy wyszywane są wełną, wełną z dodatkiem poliamidu (dla trwałości), bawełną, lnem lub jedwabiem. Ubranka lalek są szyte, robione na drutach lub szydełkowane, i tak jak w przypadku samej lalki, do ich wykonania używa się naturalnych, a nie sztucznych materiałów. Powstawanie lalki, to twórczy i pracochłonny proces, który powoduje że nie nadaje się ona do produkcji masowej. Każda lalka jest inna – jedyna i niepowtarzalna.

Więcej o pedagogice oraz zabawkach waldorfskich można przeczytać w książkach:
Mam czas dla dziecka; Barbara Kowalewska
Zabawki z naturalnych materiałów; Freya Jaffke
oraz na stronie przedszkola Pedagogika Waldorfska

W trosce o lalkę:

Lalkę waldorfską należy traktować ze szczególną uwagą, choć jednocześnie nie powinno to przeszkadzać dzieciom w zabawie. Pranie czy reperowanie lalki to naturalna kolej rzeczy i ważna lekcja dla wszystkich małych „mam” i „tatusiów”.

PRANIE: jeśli lalka jest lekko zabrudzona, plamy można przetrzeć nawilżanymi chusteczkami do pielęgnacji dzieci (ja korzystam z chusteczek firmy Huggies) lub dobrze wyciśniętą szmatką zamoczoną w letniej wodzie z dodatkiem łagodnego mydła (świetnie sprawdza się zwykłe szare mydło). Po usunięciu zabrudzenia materiał należy jeszcze raz przetrzeć czystą wilgotną szmatką i odłożyć lalkę do wyschnięcia. Dobrze jest czyścić tkaninę wzdłuż (a nie w poprzek) splotu, dzięki czemu nie powinna się zbytnio zmechacić. Długie włosy można myć w letniej wodzie z dodatkiem płynu do prania wełny (uważać na temperaturę wody oraz nie pocierać zbyt mocno, gdyż wełniane włosy mogą przetrzeć się lub sfilcować). Jeśli lalka jest bardzo brudna, należy wyprać ją całą – pocierając szmatką jak w przypadku mniejszych zabrudzeń, ręcznie w misce lub w pralce na programie wełna (przedtem należy ją włożyć do bawełnianego woreczka). W przypadku niektórych rodzajów włosów (szczególnie moherowych) dobrze jest je wcześniej zabezpieczyć – zebrać w kitkę lub nawet założyć foliowy woreczek (lalki z moherowymi włosami nie można prać w pralce). Po praniu częściowym lub ręcznym mokrą lalkę najlepiej jest owinąć w duży ręcznik i delikatnie wycisnąć, usuwając namiar wody. Po praniu lalkę układa się do wyschnięcia, nadając jej pierwotny kształt. Wysychanie może trwać nawet do dwóch dni. Nie suszyć lalki w sztuczny sposób – na kaloryferze czy w suszarce!!!

NAPRAWA LALKI: dziurki oraz oczka w tkaninie powinny być jak najszybciej zaszyte, ponieważ będą robić się coraz większe. Używając igły i nitki należy złapać brzegi dziury/oczka i zaszyć. Oczywiście można też przesłać lalkę do mnie. W przypadku ręcznie robionej lalki, możliwe jest także ponowne obszycie najbardziej zużytej części (najczęściej rączek i włosów, ale i samej twarzy).

MOLE: Ponieważ lalka wypełniona jest naturalnym owczym runem, mogą zagnieździć się w niej mole. Dopóki dziecko bawi się lalką, raczej nie jest to możliwe lecz jeśli nie jest używana dłuży czas, dobrze jest umieścić koło niej woreczek z lawendą. W przypadku kiedy mole są w lalce, należy zawinąć ją w foliowy woreczek i włożyć na tydzień do zamrażalnika. Dobrze jest także profilaktycznie w okresie zimowym (oczywiście jeśli dziecko nie bawi się lalką) wystawić ją na 2-3 dni na mróz.

Czerwone policzki lalki zanikają po jakimś czasie, ale można je ponownie pokolorować kawałkiem czerwonego wosku pszczelego roztartego na kawałku szmatki. Wosk dodaję do każdej lalki.